Są takie dni, kiedy na niebie nie ma dramatu, a w płucach już tak. Smog działa po cichu: nie zawsze widać go na horyzoncie, za to szybko czuć w gardle i w głowie. I co gorsza – potrafi się różnić o kilka kilometrów, jakby każda gmina grała w swoją pogodową ligę.
Żeby to pokazać „na liczbach”, bierzemy przykładowe odczyty (takie dane potrafią zmieniać się nawet w ciągu kilku godzin):
- Skawina (pon. 26.01): PM2.5 ok. 52 µg/m³, PM10 ok. 69 µg/m³ – kategoria oceniana jako szkodliwe/niedobre dla pyłów.
- Krzeszowice (pon. 26.01): PM2.5 ok. 47 µg/m³, PM10 ok. 65 µg/m³ – również sygnał „uważaj”, zwłaszcza przy dłuższym pobycie na zewnątrz.
- Skała (jeden z ostatnich odczytów w serwisie): PM2.5 ok. 80 µg/m³, PM10 ok. 86 µg/m³ – poziomy, które potrafią mocno dać się we znaki (szczególnie dzieciom, seniorom i osobom z astmą/alergiami).
Co z tym zrobić „na co dzień”? Jeśli czujesz drapanie w gardle albo masz w domu kogoś wrażliwego – lepiej skrócić długie spacery, odpuścić intensywny trening na zewnątrz i nie wietrzyć mieszkania „na oścież”, gdy wskaźniki idą w górę.
Bo zimą pod Krakowem bywa tak, że największy problem nie spada z nieba — tylko wisi w powietrzu.