Popierasz – wesprzyj. Nie popierasz – nie siej nienawiści (i fake newsów). Ten filtr przydaje się, gdy internet zaczyna żyć „sensacją”: dużo złości, mało faktów.
Skąd to się u nas wzięło
W ostatnich dniach paskudna dyskusja wybuchła po naszym tekście o zbiórce radnego Bartłomieja Szczoczarza oraz po apelu kard. Grzegorza Rysia. Zamiast rozmowy o pomocy i przejrzystości, pojawiły się wrzutki: „sprzedają dary”, „po co wysyłać, skoro handlują”. I tu wchodzi mechanizm dezinformacji: emocjonalny temat + screen = fala oburzenia.
„Sprzedają nasze dary” — jak działa trik
Schemat jest prosty:
1. ktoś wrzuca screen ogłoszenia agregatu,
2. dopisuje: „to na pewno ze zbiórki”,
3. reszta niesie się sama.
Problem: ogłoszenie nie jest dowodem pochodzenia sprzętu. Screen nie pokazuje numerów seryjnych, dokumentów ani drogi przekazania.
Dlaczego to tak łatwo „łapie”
Zaczyna się od „ja tylko pytam”, a kończy na generalizowaniu i pogardzie. Skutki są konkretne: spada zaufanie do zbiórek, ludzie zniechęcają się do wpłat, rosną podziały.
Do tego w takich wątkach często doklejane są historyczno-polityczne skojarzenia, które mają działać jak dopalacz emocji i przykleić łatkę całej grupie. Wtedy rozmowa przestaje dotyczyć faktów, a zaczyna kręcić się wokół „wroga” i „zdrady”.
5-sekundowy test przed udostępnieniem
Zanim puścisz to dalej:
– czy jest dowód, a nie tylko screen i opis?
– czy jest źródło (organizator/instytucja/weryfikacja)?
– czy post nie gra na emocjach i uogólnieniach?
Na koniec
Można mieć różne zdanie o pomocy. Ale fake news to nie pogląd – to narzędzie do podkręcania nienawiści.
Popierasz – wesprzyj. Nie popierasz – nie siej nienawiści (i fake newsów).