PODKRAKOWSKIE.infoAktualnościSCT w Krakowie zapaliła lont. „Odwet” z Niepołomic? Echo słychać też w Liszkach

Od 1 stycznia 2026 r. w Krakowie działa Strefa Czystego Transportu (SCT), a emocje – zamiast opaść – wchodzą na wyższy bieg. Po wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (14 stycznia) strefa zostaje, ale w dyskusji pojawił się nowy wątek: pomysły na „działania odwetowe” wobec krakowian w gminach podkrakowskich.

Przypomnijmy co zrobił sąd: strefa zostaje, ale dwa zapisy wyleciały

WSA rozpatrzył skargi na uchwałę SCT i – jak informuje miasto – nie podważył zasad funkcjonowania strefy ani jej granic, a jednocześnie zakwestionował m.in. różnicowanie uprawnień do wjazdu na podstawie meldunku oraz ograniczenie „zwolnień zdrowotnych” tylko do placówek publicznych (katalog ma objąć także prywatne). Wyrok nie jest prawomocny.

Co to oznacza w praktyce dla kierowców

W skrócie: jeśli auto spełnia minimalne wymogi, wjeżdża bez dodatkowych formalności. Dla aut osobowych i dostawczych do 3,5 t: benzyna/LPG: Euro 4 lub rocznik 2005+ lub diesel: Euro 6 lub rocznik 2014+. Dla pojazdów niespełniających norm (i nienależących do mieszkańców Krakowa) przewidziano w latach 2026–2028 system opłat – m.in. 2,50 zł za godzinę oraz abonamenty (np. 100 zł/mies. w 2026).

Geneza SCT – skąd w ogóle wzięły się strefy

W dyskusji o krakowskiej SCT wraca też wątek genezy całego rozwiązania. Przypomnieć należy, że strefy czystego transportu trafiły do polskiego porządku prawnego ustawą z 2018 roku, przygotowaną za rządów Mateusza Morawieckiego. Jak podkreślano, obowiązujące przepisy nakładają na Miasto Kraków obowiązek ustanowienia SCT, a dzisiejszy spór dotyczy przede wszystkim kształtu strefy i zasad jej działania, a nie samej zasady istnienia takich stref.

„Skoro oni mogą różnicować, to my też?” – Niepołomice dały sygnał

To właśnie po decyzji sądu – jak opisuje Business Insider – pojawiły się pierwsze konkretne propozycje „odwetu”. Radny z Niepołomic Jakub Stachaczyk zaproponował m.in. rozwiązania w stylu: opłaty za parkowanie lub wjazd dla osób z Krakowa w miejscach, gdzie krakowskie rejestracje pojawiają się masowo (np. okolice Puszczy Niepołomickiej, centrum, strefa inwestycyjna). Padła też zapowiedź rozmów z innymi gminami o podobnych ruchach.

Liszki: podobne głosy też się pojawiają

I tu wchodzą Liszki – bo podobny klimat rozmów (na zasadzie „coś trzeba zrobić, skoro nas odcina się od miasta”) słychać również u nas. Najczęściej przewija się logika prosta jak szlaban na parkingu: jeśli Kraków stawia bariery wjazdu, to gminy mogą zacząć „porządkować” ruch i parkowanie u siebie – zwłaszcza w miejscach atrakcyjnych rekreacyjnie, gdzie weekendami robi się ciasno.

Na razie warto podkreślić: to są głosy i pomysły, nie gotowe uchwały. Ale temperatura rośnie, bo SCT uderza przede wszystkim w mieszkańców gmin, którzy codziennie dojeżdżają do pracy, szkół, lekarzy czy urzędów w Krakowie.

„Nasi” kontra „wasi”

SCT miała być narzędziem do walki o czystsze powietrze. Tymczasem wygląda na to, że obok spalin wisi w powietrzu jeszcze coś: ryzyko, że zamiast rozmowy o komunikacji metropolitalnej zacznie się wojna na opłaty i „naszych” kontra „waszych”.

About Author

podkrakowskie.info