10 stycznia w Krakowie odbyły się dwa protesty przeciwko Strefie Czystego Transportu. Mimo mrozu tutaj także – podobnie do protestu ws. S7 w Głogoczowie – na ulice wyszły setki osób.
Pierwsze zgromadzenie odbyło się rano pod siedzibą Zarządu Dróg przy ul. Centralnej. Drugie rozpoczęło się około południa przed Muzeum Narodowym, skąd uczestnicy przeszli w stronę centrum miasta. Oba protesty miały wspólny cel – sprzeciw wobec zapisów uchwały SCT.
W demonstracjach uczestniczyli samorządowcy szczebla gminnego, m.in. radni Beata Włodarczyk, Paweł Żabicki (Przewodniczący Rady Gminy Igołomia-Wawrzeńczyce) i Mateusz Rusek, a także przedstawiciele Miasta i Gminy Nowe Brzesko: Waldemar Miska i Kamil Kłoda. Ich obecność pokazała, że skutki SCT dotykają nie tylko Krakowa, ale całej aglomeracji.
Protesty miały charakter obywatelski, jednak coraz wyraźniej widać, że spór o SCT stał się elementem walki politycznej. Temat strefy jest wykorzystywany przez część lokalnych polityków, m.in. przez Łukasz Gibała, jako jedno z głównych narzędzi politycznej narracji.
Teraz kluczowa będzie decyzja sądu. 14 stycznia sprawą zajmie się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie. Od jego rozstrzygnięcia zależy dalszy los krakowskiej SCT.
Spór trwa równolegle na ulicach, w sądzie i w polityce. I nic nie wskazuje na to, by miał szybko się zakończyć.