Do krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wpłynęła kolejna petycja dotycząca planowanej budowy drogi ekspresowej S7 Kraków–Myślenice. Tym razem to pismo firmy konsultingowo-projektowej — a więc głos z miejsca, gdzie na co dzień pracuje się na dokumentach, analizach i projektowaniu. To ważny sygnał: wokół „Siódemki” nie ma już tylko emocji mieszkańców i komitetów. Dochodzą następne, coraz bardziej „techniczne” wystąpienia, które uderzają w same fundamenty proponowanych rozwiązań.
Petycja została złożona 16 stycznia 2026 r. i — co nietypowe — w rejestrze nie ujawniono danych wnoszącego, bo nie wyrażono na to zgody. Sprawa jest na etapie realizacji, a termin jej rozpatrzenia wskazano do 16 kwietnia 2026 r..
W tle przewija się ten sam konflikt, który w ostatnich tygodniach narasta w kolejnych gminach: mieszkańcy i lokalne środowiska mówią wprost, że część wariantów wpycha ruch ekspresowy zbyt blisko domów, a koszty społeczne i przestrzenne są niedoszacowane. Wcześniej podobne argumenty padały w kontekście Świątnik Górnych — gdzie wskazywano, że wybrane warianty mogą oznaczać drogę „przez środek”, z ruchem tranzytowym i potężną ingerencją w tkankę miejską.
Adresatem tych narastających napięć jest krakowski oddział GDDKiA, na czele z dyrektorem Maciejem Ostrowskim — bo to właśnie tu rozgrywa się cała kluczowa dla regionu układanka: jak poprowadzić trasę, która ma odciążyć Zakopiankę, ale nie wywołać lawiny konfliktów społecznych na południu aglomeracji.