Mieszkańcy Dubia od dawna proszą o to samo: kanalizację, chodniki, przystanki i bezpieczniejszą drogę. Przez długi czas słyszeli, że „to później”. Dopiero gdy na sesji zrobiło się głośno, nagle ruszyły działania — i to od razu na kilku frontach.
Apel radnych do burmistrza: lista rzeczy do zrobienia
Do burmistrza Wacława Gregorczyka trafił apel w sprawie Dubia (z 29 stycznia 2026 r.). Podpisały go radni PiS i klubu „Wspólna Gmina”.
W apelu pada konkretna lista: kanalizacja, chodniki i inne przejścia dla pieszych, bezpieczeństwo na drodze, wiaty na przystankach, lepsze oświetlenie, parkingi, a także sprawy środowiskowe — w tym Racławka. Radni chcą też, żeby gmina podała plan działania: co, kiedy i za jakie pieniądze, oraz skąd można wziąć dofinansowanie.
Wizja lokalna: rozmowa o bezpieczeństwie na miejscu
Równolegle odbyła się wizja lokalna w Dubiu z udziałem radnej Anny Dudek, zorganizowana przez wicestarostę Wojciecha Pogana. Byli też m.in. przedstawiciele służb i drogowców. Po spotkaniu przekazano, że rozmowy dotyczyły m.in. nowego oznakowania, zakazu parkowania i wyznaczenia przejść dla pieszych w najbardziej newralgicznym miejscu.
Najważniejsze pytanie: czemu dopiero po awanturze?
Przewodniczącym Rady Miejskiej w Krzeszowicach jest Leszek Kramarz. I tu jest sedno: nie chodzi o to, że coś się dzieje — tylko o to, że zaczęło się dziać dopiero wtedy, gdy mieszkańcy podnieśli alarm na sesji. Jeśli trzeba krzyczeć, żeby ruszyły podstawowe sprawy, to znaczy, że system działa dopiero pod presją.
Na koniec pytanie: czy taka mobilizacja pojawia się tylko wtedy, gdy jest głośno i „na widoku” — czy też wtedy, gdy sprawy załatwia się ciszej, choćby w „salonach Dymnej”?