Nowe mieszkania w Skawinie oddane. Tyle że mieszkańcy pytają wprost: dla kogo to właściwie jest?
Skawina chwali się nowym osiedlem przy ul. Skawińskich Sportowców. Inwestycja zrealizowana przez PFR Nieruchomości we współpracy z gminą została oddana do użytku, a pierwsi najemcy odebrali już klucze. Mowa o 190 mieszkaniach w pięciu budynkach. Gmina podkreśla też, że w rekrutacji uwzględniano rodziny oraz osoby związane ze Skawiną zawodowo i podatkowo.
Na papierze wszystko wygląda dobrze. Problem w tym, że w komentarzach zamiast entuzjazmu pojawiła się fala rozczarowania. Mieszkańcy piszą wprost, że koszty najmu bardziej przypominają ofertę deweloperską albo prywatny rynek niż projekt, który miał być realną szansą dla zwykłych ludzi ze Skawiny.
Najmocniejszy zarzut? Że to miała być propozycja dla mieszkańców miasta i okolic, a nie wygodna baza noclegowa dla osób dojeżdżających do pracy w Krakowie. Tym bardziej, że sama gmina pokazuje jako atut lokalizację i dobre połączenie z Krakowem. Dla jednych to plus. Dla innych dowód, że inwestycja może bardziej służyć przyjezdnym niż lokalnej społeczności.
Oficjalny komunikat przyznaje zresztą, że wśród najemców są nie tylko Skawinianie, ale też mieszkańcy Krakowa i innych miejscowości Małopolski.
Jest też drugi problem: komunikacyjny i polityczny. Bo skoro to inwestycja PFR Nieruchomości, a nie klasyczne mieszkania komunalne gminy, to mieszkańcy pytają, dlaczego samorząd firmuje ten sukces tak, jakby chodziło o własny, społeczny program mieszkaniowy. I właśnie tutaj zaczyna się największy zgrzyt.
Bo mieszkania są. Klucze też już rozdane. Tylko wciąż nie ma jasnej odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy to naprawdę oferta dla zwykłych mieszkańców Skawiny, czy tylko dobrze opakowany najem rynkowy z samorządowym tłem?