6 stycznia Powiat Krakowski wyszedł na ulice. W mroźne, styczniowe południe mieszkańcy wielu miejscowości spotkali się na Orszakach Trzech Króli – barwnych, rodzinnych i bardzo lokalnych. Choć orszaki wyruszały z różnych stron i miały różny charakter, łączyło je jedno: potrzeba wspólnoty i bycia razem.
Krzeszowice: rynek jako scena wspólnoty
W Krzeszowicach Orszak Trzech Króli skupił się na rynku, który na chwilę stał się przestrzenią spotkania historii, symboliki i codzienności. Trzej Królowie przybyli „z trzech stron świata”, prowadzeni śpiewem i obecnością mieszkańców.
Obok barwnych strojów i kolęd były też momenty ciszy i skupienia. To był orszak spokojny, refleksyjny, pokazujący, że świętowanie nie zawsze musi być głośne, by było prawdziwe.
Świątniki Górne: trzy drogi, jedno spotkanie
W Świątnikach Górnych Orszak miał wyraźnie symboliczny wymiar. Trzy pochody kolędnicze wyruszyły z Rzeszotar, Konar–Zielonej oraz od figury św. Stanisława. Każdy inną trasą, ale wszystkie spotkały się na placu przed kościołem.
Wspólne kolędowanie poprowadziła Orkiestra Reprezentacyjna Miasta i Gminy. Były papierowe korony, baloniki i chorągiewki dla najmłodszych, a Trzej Królowie oddali pokłon przy żłóbku. Całość dopełnił występ zespołu regionalnego z Ostrowska – mocno osadzony w lokalnej tradycji.
Skawina: tradycja, która wciąż żyje
W Skawina Orszak odbył się już po raz trzynasty. Kolorowe pochody spotkały się na rynku, a szczególnie widoczna była obecność młodych – uczniów i licealistów.
Wybrzmiał też czytelny przekaz: bycie razem, rozmowa i relacje – bez telefonów i ekranów. Skawina po raz kolejny pokazała, że tradycja nie stoi w miejscu i potrafi mówić współczesnym językiem.
Włosań: kolęda przy kapliczce św. Rity
We Włosani 6 stycznia miał bardziej kameralny, ale nie mniej znaczący wymiar. Przy kapliczce św. Rity odbyło się noworoczne kolędowanie – bez orszakowego rozmachu, za to z ciszą, skupieniem i wspólnym śpiewem. Mimo mrozu mieszkańcy zatrzymywali się na chwilę, by razem zaśpiewać kolędy i pobyć obok siebie.
To była forma świętowania inna niż przemarsz ulicami, ale równie symboliczna. Pokazująca, że Trzech Króli można przeżywać także lokalnie, spokojnie, przy małej kapliczce – tam, gdzie na co dzień toczy się sąsiedzkie życie. Włosań przypomniała, że istotą tego dnia nie jest skala wydarzenia, lecz obecność i wspólnota.
Brzezie (gm. Zabierzów): lokalnie, sąsiedzko, autentycznie
W Brzeziu Orszak Trzech Króli miał wyjątkowo kameralny charakter. Bez rozbudowanej scenografii, za to z dużym zaangażowaniem mieszkańców, którzy licznie wyszli na wspólne kolędowanie.
To właśnie tu szczególnie było widać sens tej tradycji: spotkanie sąsiadów, rozmowę i chwilę wspólnego przeżywania święta. Mała miejscowość, ale duża wspólnota.
Jedno święto, wiele miejsc
Orszaki Trzech Króli w powiecie krakowskim różniły się formą i skalą, ale wszędzie niosły ten sam przekaz. 6 stycznia nie był tylko dniem wolnym od pracy. Był dniem drogi, spotkania i zatrzymania się – razem, obok siebie, w tej samej opowieści.
Fot. Dziennik Polski, facebook