Są daty, które nie pachną patosem, tylko ulgą. Taką datą był dzień wczorajszy i spojrzenie 45 lat wstecz. 7 stycznia 1981 roku w Skawinie zapadła decyzja, która przerwała wieloletnie trucie ludzi i środowiska. Zamknięto wydział elektrolizy Huty Aluminium – źródło toksycznego fluoru, który przez lata wchodził mieszkańcom w płuca, wodę i glebę.
Nie była to żadna „modernizacja”, nie był to „plan naprawczy”. To było odcięcie problemu u źródła. Przez dekady mówiono mieszkańcom, że „tak musi być”, że przemysł jest ważniejszy, że koszty uboczne są nieuniknione. Skawina była przykładem miasta, które płaciło zdrowiem za cudze decyzje.
I nagle – przełom. Nie dlatego, że system zmądrzał. Dlatego, że ludzie przestali milczeć. Presja społeczna, głosy lekarzy i naukowców, coraz głośniejsze protesty sprawiły, że sprawy nie dało się już zamieść pod dywan. Elektroliza padła. Fluor przestał płynąć z kominów.
Dziś, 45 lat później, Skawina jest innym miejscem. Blizny po tamtym czasie wciąż są widoczne – w środowisku i w pamięci mieszkańców – ale to właśnie ta decyzja wyznaczyła granicę: zdrowie ludzi nie jest kosztem produkcji.
Ta rocznica nie jest po to, by stawiać pomniki. Jest po to, by przypomnieć jedno:
jeśli wtedy dało się zatrzymać toksyczny przemysł, to dziś tym bardziej nie ma zgody na bylejakość, trucie i tłumaczenia, że „się nie da”. Skawina już raz pokazała, że się da.
Fot. UM Skawina – TVP
Relacje reporterskie – Proces przeciwko Hucie Aluminium – Skawina