W Bukowie zgłoszono przypadek czterech wychudzonych psów trzymanych w złych warunkach. Jak informuje TVP3 Kraków, inspektorat weterynarii potwierdził niechlujstwo i złe warunki, a gmina wszczęła postępowanie.
I tu wchodzi na scenę gmina Mogilany – cała na biało – tylko że zamiast konkretów dostajemy klasykę: procedura, urzędowy dystans i wypowiedź, która brzmi jak „nie przesadzajmy”.
Wicewójt Renata Popławska-Jędryka: TVP3 pyta, gmina zbywa
W materiale TVP3 Kraków wypowiedź wicewójt Renaty Popławskiej-Jędryki jest – delikatnie mówiąc – lakoniczna. Nie ma w niej odpowiedzi na to, co dla mieszkańców jest kluczowe:
- czy psy są już zabezpieczone,
- czy dostały pomoc weterynaryjną,
- czy ktoś natychmiast pojechał na miejsce i co zastał,
- czy sprawa trafi do organów ścigania, jeśli są podstawy.
To właśnie wygląda jak „olanie” tematu: nie dlatego, że ktoś krzyknął, tylko dlatego, że w sytuacji alarmowej gmina komunikuje się jakby chodziło o źle zaparkowane auto.
„Wszczęliśmy postępowanie” to nie jest reakcja – to zasłona
Gdy w grę wchodzą zwierzęta w złym stanie, samorząd nie może chować się za formułką „sprawa w toku”. To nie jest serial urzędowy. To jest realne cierpienie i realna odpowiedzialność.
Jeśli gmina chce odzyskać wiarygodność, powinna publicznie (bez wrażliwych danych) podać wprost:
- kiedy wpłynęło zgłoszenie,
- kiedy była kontrola i jakie są ustalenia,
- co zrobiono z psami tu i teraz,
- jakie kroki prawne uruchomiono.
Bo dopóki tego nie ma, zostaje wrażenie, że gmina liczy, że temat sam ucichnie.