Wystarczy moment, by zwykłe porządki na działce zamieniły się w niebezpieczną sytuację zagrażającą życiu i dobytkom wielu osób. Historia z połowy marca pokazuje, jak szybko ogień może wymknąć się spod kontroli i jak wiele zależy od odpowiedzialności oraz szybkiej reakcji służb.
14 marca mieszkaniec Zabierzowa postanowił uporządkować swoją działkę. Po południu rozpalił ognisko, aby spalić zebrane gałęzie. Niestety, po krótkim czasie pozostawił ogień bez nadzoru i oddalił się do pobliskiego domu. W tym samym czasie w okolicy patrol prowadzili funkcjonariusze, którzy zauważyli gęste kłęby dymu unoszące się nad jedną z posesji.
Natychmiast wezwano odpowiednie służby, jednak ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. W krótkim czasie objął nie tylko drewutnię, ale również garaż, a następnie dom sąsiadów. Z relacji mieszkańców wynikało, że w środku może przebywać kobieta z dzieckiem. Bez wahania policjant wraz z żołnierzem wbiegli do płonącego budynku, by to sprawdzić. Na szczęście okazało się, że nikogo tam nie było.
Po chwili na miejsce dotarła straż pożarna i rozpoczęła akcję gaśniczą. Mężczyzna, który rozpalił ognisko, zorientował się, że doszło do pożaru dopiero wtedy, gdy usłyszał syreny. Dzięki szybkiej reakcji służb udało się ograniczyć dalsze rozprzestrzenianie się ognia. W związku ze sprawą zatrzymano 36-latka, który mógł przyczynić się do powstania pożaru.
Ta sytuacja jest wyraźnym przypomnieniem, jak niebezpieczne może być pozostawienie ognia bez nadzoru. Nawet niewielkie ognisko może w sprzyjających warunkach błyskawicznie przerodzić się w poważny pożar. Wiatr może przenieść płomienie na pobliskie budynki, drzewa lub suchą trawę, stwarzając realne zagrożenie dla ludzi i zwierząt. Skutkiem takich zdarzeń są nie tylko ogromne straty materialne, ale także ryzyko utraty zdrowia, a nawet życia.
Warto pamiętać, że odpowiedzialne obchodzenie się z ogniem to obowiązek każdego z nas. Jednocześnie należy mieć na uwadze obowiązujący zakaz wypalania traw, który również ma na celu zapobieganie podobnym tragediom.