Państwowy system, do którego co miesiąc trafiają pieniądze także mieszkańców powiatu krakowskiego, właśnie znalazł się pod ogromną presją. Zakład Ubezpieczeń Społecznych został w ostatnich dniach zasypany tysiącami wniosków, a urzędnicy wprost przyznają: skala zgłoszeń jest większa, niż zakładano.
Do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych spływają wnioski z całej Polski, także z Małopolski i powiatu krakowskiego. Powód to nowe przepisy pozwalające wliczać do stażu pracy m.in. umowy zlecenia i działalność gospodarczą. Dla wielu osób to realna szansa na lepsze uprawnienia, ale dla urzędu – organizacyjny test wytrzymałości.
Zator w systemie
Każdy wniosek wymaga indywidualnego sprawdzenia dokumentów, często sprzed kilkunastu lat. To nie są decyzje „z automatu”. Efekt?
– wydłużające się procedury,
– rosnąca liczba spraw w toku,
– przeciążone placówki terenowe.
To nie koniec
Eksperci ostrzegają, że obecna fala może być dopiero pierwszą. W kolejnych miesiącach po nowe rozwiązania mogą sięgnąć następne grupy pracowników. To oznacza, że problem nie zniknie wraz z końcem stycznia.
Zmiany w prawie miały uporządkować system. Tymczasem coraz częściej pojawia się pytanie, które trudno zbyć milczeniem: czy przy takim przeciążeniu instytucji państwowej pieniądze Polaków – w tym mieszkańców powiatu – są wystarczająco bezpieczne?