W hali TS Wisła nikt nie udawał, że to zwykły mecz. Wisła Kraków wygrała z Artego Bydgoszcz 69:62 i zrobiła krok, który w końcówce sezonu może być na wagę play-offów.
Od pierwszych minut było ciasno. Po pierwszej kwarcie remis, do przerwy Wisła odskoczyła nieznacznie (32:28), ale Artego nie odpuszczało ani na chwilę. Po trzeciej kwarcie przewaga stopniała, zrobiło się nerwowo i wyglądało na to, że wszystko rozstrzygnie się w ostatnich akcjach.
No i właśnie wtedy Wisła zagrała najlepiej. Twardsza obrona, mniej głupich strat, więcej cierpliwości w ataku – czwarta kwarta wygrana 22:16 i temat został zamknięty.
Punktowo najwięcej dała Martyna Jasiulewicz (16), swoje dorzuciły też Stasiuk (12) i Vujačić (11). A jeśli ktoś szuka „cichej bohaterki” tego spotkania, to jest nią Taylor Williams: 17 zbiórek. Takie liczby robią różnicę, bo rywalki nie dostają powtórek, a Wisła ma z czego budować kolejne akcje.
Do tego pełna hala i doping, który niósł jak dodatkowy zawodnik. W takich meczach to naprawdę czuć. Wisła wygrała zasłużenie – i co ważne, wygrała wtedy, gdy w końcówce trzeba było mieć zimną głowę.