Czy wójt albo burmistrz może zablokować mieszkańca na Facebooku? Sąd: to zależy, czy to profil prywatny.
W wielu gminach – także w powiecie krakowskim – Facebook stał się jednym z głównych kanałów kontaktu władz z mieszkańcami. Komunikaty o utrudnieniach, awariach, inwestycjach czy sytuacjach kryzysowych często trafiają najpierw właśnie tam. Co jednak, gdy samorządowiec zablokuje mieszkańca.¹
Głośna sprawa z Nysy pokazuje ważną granicę. Mieszkaniec zaskarżył blokadę na profilu burmistrza, argumentując, że przez „bana” stracił dostęp do istotnych informacji, m.in. w trakcie powodzi z września 2024 r. Twierdził też, że naruszono prawo do informacji publicznej.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu skargę odrzucił. Uznał, że zablokowanie użytkownika na prywatnym profilu burmistrza nie jest czynnością z zakresu administracji publicznej, więc sąd administracyjny nie ma tu podstaw do oceny sprawy w tym trybie.
Sąd wskazał również, że samorząd nie ma obowiązku prowadzenia profilu w mediach społecznościowych, a dostęp do informacji publicznej co do zasady realizuje się poprzez oficjalne kanały i formalne wnioski.
Jednocześnie WSA zauważył, że profile nazwane w stylu „Burmistrz/Wójt [miejscowość]” mogą dla części odbiorców wyglądać jak kanał urzędowy – zwłaszcza gdy pojawiają się tam ważne komunikaty. To jednak nie wystarczyło, by uznać blokadę za „działanie administracji”.
Wniosek? Jeśli samorządowiec prowadzi konto prywatne, sąd może uznać, że blokada to „sprawa poza urzędem”. A jeśli chodzi o dostęp do informacji – najpewniejszą drogą pozostają oficjalne kanały gminy i formalny wniosek o informację publiczną.