Zapowiedź likwidacji bramek na autostradzie A4 (odcinek Kraków–Katowice) wielu mieszkańców powiatu krakowskiego przyjęło jak długo wyczekiwaną ulgę. Dla osób, które regularnie jeżdżą do pracy, na uczelnie, do lekarzy czy w sprawach służbowych, to koniec codziennego „wąskiego gardła”, które w godzinach szczytu potrafiło zamieniać autostradę w długi parking.
Największa zmiana nie dotyczy wyłącznie oszczędności. Zniknięcie bramek oznacza przede wszystkim większą płynność ruchu: mniej nagłych zwężeń, mniej nerwowych manewrów i większą przewidywalność dojazdu – szczególnie w piątkowe popołudnia, weekendy i podczas powrotów po dużych wydarzeniach. „Likwidacja bramek to decyzja o znaczeniu strategicznym” – podkreśla w felietonie na jednym z lokalnych portali Łukasz Krzysztofik, dyrektor Biura Wojewody Małopolskiego.
Mieszkańcy miejscowości położonych przy węzłach i drogach dojazdowych liczą też na ograniczenie zjawiska „uciekania” z A4 na trasy lokalne, gdy tworzyły się zatory. To właśnie wtedy najmocniej obrywały gminne ulice: hałas, spaliny i wzmożony tranzyt w środku wsi.
Swoje stanowisko w sprawie A4 sygnalizował także Grzegorz Małodobry, radny sejmiku województwa małopolskiego, wskazując na potrzebę zmian systemowych i rozwiązań, które poprawią przepustowość trasy oraz komfort codziennych dojazdów w regionie.
Jednocześnie trzeba brać pod uwagę, że po zmianach autostrada może przyciągnąć jeszcze więcej aut. Dlatego kluczowe będzie dobre zarządzanie ruchem oraz organizacją ewentualnych prac na trasie – tak, by „ulga” nie skończyła się nowymi korkami, tylko już w innych miejscach.